finezja

Polacy koordynują prace nad europejską polityką na rzecz przestrzegania zaleceń lekarskich. Fakt, że pacjenci nie realizują recept, nie rozpoczynają, opóźniają lub przerywają leczenie, sami zmieniają częstość dawkowania i pomijają część kuracji, to poważny i wymierny problem dla kondycji całego współczesnego społeczeństwa.

Unia Europejska wezwała naukowców, aby zmierzyli się z nim w 7 Programie Ramowym. Pomysłodawcą projektu ABC, mającego ocenić bariery w relacji lekarz-pacjent jest dr hab. n. med. Przemysław Kardas, kierownik Pierwszego Zakładu Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (UMŁ).

Jak tłumaczy w rozmowie z PAP dr Przemysław Kardas, straty wynikające z nieprzestrzegania zaleceń lekarskich są olbrzymie. Mogą one polegać na przedłużeniu choroby, powstaniu trwałych powikłań, konieczności hospitalizacji, nieplanowanych ciążach, a nawet zgonach. Konsekwencje zdrowotne przekładają się na zwiększone zapotrzebowania na świadczenia medyczne, a tym samym - na koszty związane z okresową lub trwałą utratą zdolności do pracy i obniżeniem jakości życia.

"Koszty pośrednie trudno poddają się precyzyjnym obliczeniom, swego czasu oszacowano je w USA na 100 mld dolarów rocznie. Koszty świadczeń i leków, jakie ponosimy w naszym kraju z powodu niestosowania się pacjentów do zaleceń terapeutycznych, dadzą się ze sporą dokładnością oszacować na 6 mld zł rocznie. A jest to mniej więcej tyle, ile NFZ wydaje rocznie na całą podstawową opiekę zdrowotną" - stwierdza Kardas.

Jego zdaniem, wiele wskazuje na to, że nieprzestrzeganie zaleceń terapeutycznych jest jedną z ważniejszych przeszkód na drodze do poprawy zdrowotności społeczeństw zarówno krajów rozwiniętych, gdzie główną rolę odgrywają choroby cywilizacyjne, jak i rozwijających się, gdzie infekcje, na czele z HIV/AIDS, gruźlicą i malarią wymagają leczenia z precyzyjnym stosowaniem się do zaleceń terapeutycznych.

Ekspert dodaje, że Światowa Organizacja Zdrowia właśnie temu zjawisku poświeciła swój niedawny raport. Podobnymi argumentami kierowała się też Komisja Europejska, kiedy zagadnienie nieprzestrzegania zaleceń terapeutycznych wpisała do listy tematów objętych 7. PR Badań i Rozwoju Technicznego.

Projekt "Ocena barier na drodze do przestrzegania zaleceń terapeutycznych" (ABC - Ascertaining Barriers for Compliance) powstał w odpowiedzi na wezwanie Komisji Europejskiej. Realizuje go międzynarodowe konsorcjum badawcze. UMŁ stoi na czele grupy ekspertów z Bangor University z Walii, Keele University z Anglii, szkockego Aberdeen University oraz Katholieke Universiteit Leuven z Belgii. W pracach uczestniczy szwajcarska firma wyspecjalizowana w dziedzinie precyzyjnych pomiarów przestrzegania zaleceń terapeutycznych.

Badania obejmą 16 państw Unii Europejskiej - oprócz biorących udział w projekcie bezpośrednio Polski, Belgii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii, będą one również przeprowadzone w Austrii, Czechach, Danii, Finlandii, Francji, Grecji, Niemczech, Węgrzech, Włoszech, Holandii, Portugalii i Hiszpanii. Naukowcy opracują europejskie wytyczne polityki zdrowotnej w zakresie zapobiegania nieprzestrzeganiu zaleceń terapeutycznych.

Dr Kardas zapowiada, że będzie to kompletny zestaw zaleceń dla dla ministerstw, centralnych instytucji unijnych i Światowej Organizacji Zdrowia. Te instytucje będą zainteresowane wdrażaniem działań zmierzających do tego, żeby leki i leczenie przynosiły większe efekty, żeby za te same pieniądze uzyskać wyższy poziom zdrowia.

"Z naszych wyników mogą też skorzystać instytucje ubezpieczeniowe, będą one dostępne dla wszystkich bezpłatnie, ponieważ prace są fundowane z pieniędzy publicznych. Poza zaleceniami dla centralnych organów administracji publicznej i instytucji prywatnych, zamierzamy również opracować gotowy pakiet zaleceń odnośnie tego, jak powinni być kształceni lekarze, pielęgniarki i farmaceuci. To właśnie oni, zwłaszcza pielęgniarki środowiskowo-rodzinne powinny być na tyle pomocne, żeby pacjent uzyskiwał z leczenia jak najwięcej" - podkreśla koordynator projektu.

Jednym z celów Projektu ABC, poza znalezieniem najskuteczniejszych metod zaradczych, jest upowszechnienie wiedzy na temat tego problemu wśród pracowników europejskiej medycyny.

Jak zauważa dr Kardas, rezygnacja z dobrodziejstw nowoczesnego leczenia, wydaje się wielu lekarzom postępowaniem nielogicznym. Medykom trudno jest zaakceptować fakt, że pacjenci nie stosują się do ich zaleceń, jakby nie szanowali ich autorytetu. W efekcie lekarze nie są świadomi rzeczywistej skali zjawiska. Naukowcy zamierzają przygotować gotowy zestaw pomocy dydaktycznych na potrzeby kształcenia pracowników medycznych w tym zakresie.

Badacze chcą również podpowiedzieć pewne rozwiązania przemysłowi. Jak zaznacza dr Kardas, zalecenia projektu zmierzają bezpośrednio do tego, żeby pomóc pacjentom, ale przy okazji skorzysta też przemysł farmaceutyczny, bowiem pacjent, który bierze mniej leków, niż mu przepisano, zmniejsza zyski producentów.

Pierwsze rezultaty prac naukowych w ramach projektu ABC zaprezentowano na 13 Europejskim Sympozjum na temat Przestrzegania Zaleceń Terapeutycznych w Bangor w Walii. Ogłoszono porozumienie w sprawie terminologii stosowanej w badaniach nad przestrzeganiem zaleceń terapeutycznych.

Wśród ponad 200 zidentyfikowanych czynników wpływających na nieprzestrzeganie zaleceń jest edukacja, odpowiednia treść i forma zaleceń lekarskich, niska cena leku, wygodna i zgodna z upodobaniami pacjenta forma leku, łatwe do użycia opakowanie, rzadkie dawkowanie leku i brak działań ubocznych, powiązanie przyjmowania leku z innymi czynnościami, a także nadzór lekarza i osób trzecich.

"Brak jednolitej terminologii utrudniał porównanie skuteczności różnych metod zaradczych i wybór tych, które ze względu na swoją efektywność kosztową, warte są szerokiego zastosowania w Europie" - tłumaczy dr hab. Przemysław Kardas.

Więcej informacji o projekcie www.ABCproject.eu .KOL

PAP - Nauka w Polsce

Zarazki obłędu
Tygodnik "Wprost", Nr 1148 (28 listopada 2004)
Zamiast psychotropów psychiatrzy powinni stosować antybiotyki

Guy de Maupassant wpadał w szał i ciągle oganiał się od wyimaginowanych owadów, gdy zaraził się krętkiem bladym wywołującym kiłę. Objawy podobne do schizofrenii mieli również cierpiący na syfilis Jan III Sobieski, Vincent van Gogh i Fryderyk Nietzsche. Powodem zaburzeń psychicznych mogą być także inne bakterie. Naukowcy z Johns Hopkins University w Maryland ostrzegają, że paciorkowce, które wywołują ból gardła, mogą też powodować nerwice natręctw, autyzm i syndrom Tourette`a, schorzenie objawiające się nie kontrolowanymi tikami i bezwiednym wypowiadaniem wulgaryzmów!
Gdy w latach 50. XX wieku kiłę zaczęto leczyć penicyliną, chorzy uważani za schizofreników masowo opuszczali szpitale psychiatryczne. - Teraz leki przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe powinny być stosowane także w leczeniu niektórych przypadków psychoz i depresji - powiedział "Wprost" Paul Ewald z University of Louisville w Kentucky. Jego zdaniem, część pacjentów niepotrzebnie przyjmuje leki psychotropowe, zamiast się poddać kuracji antybiotykowej.

Psychoza kleszczowa
Depresja i psychozy mogą być objawami późnego stadium boreliozy, choroby wywoływanej bakterią Borrelia burgdorferi przenoszoną przez kleszcze. Zakażenie dość łatwo można wyleczyć za pomocą antybiotyków. Czasem jednak choroba nie wywołuje niepokojących objawów, chory nie zgłasza się więc do lekarza, a nie leczona borelioza po kilku miesiącach zaczyna atakować centralny układ nerwowy: zmniejsza aktywność obszarów mózgu odpowiedzialnych za pamięć i orientację przestrzenną.
Objawy chorób psychicznych może powodować toksoplazmoza, którą wywołuje pasożyt Toxoplasma gondi. Do zakażenia dochodzi po zjedzeniu nie dogotowanego mięsa lub przez kontakt z odchodami kotów. Pasożyt jest niebezpieczny dla płodu - może nawet spowodować uszkodzenie mózgu dziecka i doprowadzić do poronienia. Czasami choroba ujawnia się po wielu latach. Jak dowiedli Ezra Susser i Alan Brown z Columbia University, toksoplazmoza przebyta przez matkę w trakcie ciąży ponaddwukrotnie zwiększa ryzyko pojawienia się schizofrenii u dziecka.
Zaburzenia psychiczne spowodowane zakażeniem Toxoplasma gondi mogą wystąpić także u dorosłych. Prof. Jaroslav Flegr z Uniwersytetu Karola w Pradze dowiódł, że osoby z bezobjawowym zakażeniem toksoplazmozą prawie trzy razy częściej powodują wypadki drogowe ze względu na spowolnienie czasu reakcji. Cysty pierwotniaków, tworzące się w tkance mięśniowej, zmniejszają szybkość przesyłania sygnałów nerwowych i prowadzą do kłopotów z koncentracją. Dopiero niedawno odkryto, że leki stosowane w terapii schizofrenii niszczą Toxoplasma gondi. Podobnie działają inne środki psychotropowe - chlorpromazyna i klozapina. Te leki zapobiegają infekcji wirusem JC, który wywołuje postępującą wieloogniskową leukoencefalopatię, chorobę mózgu objawiającą się m.in. demencją, utratą wzroku, upośledzeniem ruchowym, ograniczeniem zdolności werbalnych, a wreszcie paraliżem i śpiączką.

Gryposchizofrenia
Naukowcy coraz częściej przekonują się, że czynniki zakaźne mogą odgrywać ważną rolę w powstawaniu chorób psychicznych. Dowodzi tego m.in. analiza epidemiologiczna ognisk chorób psychicznych. Fuller Torrey ze Stanley Medical Research Institute w Maryland pokazał, że znikają one i pojawiają się podobnie jak ogniska chorób zakaźnych. - Schizofrenię częściej diagnozuje się w dużych miastach i w wielodzietnych rodzinach, czyli w warunkach sprzyjających epidemiom wirusowym. Przemawia za tym sezonowość urodzeń schizofreników - najczęściej dochodzi do nich w lutym i marcu, gdy wzrasta liczba infekcji - podkreśla dr Przemysław Bieńkowski z Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.
- Ostre psychozy i schizofrenia należą do najcięższych powikłań grypy - mówi prof. Lidia Brydak, kierownik Krajowego Ośrodka ds. Grypy. Grypa przebyta przez matkę w pierwszej połowie ciąży trzykrotnie zwiększa ryzyko wystąpienia u dziecka schizofrenii - wykazali Susser i Brown. Uczeni twierdzą, że wyeliminowanie zagrożenia grypą u kobiet w ciąży pozwoliłoby zapobiec 14 proc. przypadków tej choroby. Naukowcy przestudiowali dane 20 tys. kobiet, które w latach 1959-1966 zaszły w ciążę w hrabstwie Alameda w Kalifornii i śledzili losy ich dzieci do 40. roku życia.

Autyzm wirusowy
Kłopoty z koncentracją może wywołać atakujący ludzi oraz wiele ptaków i ssaków wirus Borna. Dotychczas było wiadomo, że zarazek może powodować depresję i zaburzenia zachowania (chodzenie w kółko, stanie w dziwnych pozycjach, przewracanie się i niezauważanie przeszkód). Genetycznie zmodyfikowane przez Keizo Tomonagę z uniwersytetu w Osace myszy, których mózgi wytwarzały białko wirusa Borna, były agresywne, zbyt aktywne i gorzej niż inne gryzonie uczyły się nowych zadań.
W mózgach zwierząt zmniejszała się liczba połączeń między neuronami i spadał poziom serotoniny, neuroprzekaźnika biorącego udział w powstawaniu emocji, uczeniu się i zapamiętywaniu. Myszy zainfekowane wirusem Borna miały objawy autyzmu: rosły wolno, miały trudności z uczeniem się i powtarzały pewne ruchy.
Gdy w latach 50. XX wieku pojawiły się leki psychotropowe, najagresywniejszych pacjentów przestano poddawać lobotomii mózgu. Czy kolejnym przełomem w psychiatrii będzie zastosowanie nowych leków przeciw infekcjom atakującym centralny układ nerwowy?

Paweł Górecki