finezja


Witam!

Mam pytanie do grupy. :-) Chciałbym dowiedzieć się,
jak przebiega proces leczenia dny moczanowej?
Z tego co udało mi się znaleźć dzięki google,
to jest to tylko dieta. Ale może powiecie mi coś więcej
o tej chorobie? Czy powinienem bać się z tytułu
jej posiadania itd.?

Z góry dziękuję za odpowiedzi. :-)

--
Pozdrowienia
Żako

"It's nice to be home" - Rubens Barrichello - Monza 2002
"The victories belong to all of us" - Michael Schumacher po zdobyciu 7
tytułu Mistrza Świata

Witaj .


A czy masz już to zdiagnozowane ,ze to dna moczanowa.
Napiszę jak to było w przypadku mojego męża .W sierpniu zaczął go boleć paluch
u lewej nogi -typowe objawy jak przy dnie moczanowej ,co potwierdziła pani
doktor i zapisała leki przeciwzapalne ,ale badanie kwasu moczowego wyszło
ok ,po lekach ból jakby mniejszy ale obrzęk i zaczerwienienie całkowicie nie
ustąpiło .To trwało ok 3 tygodni ,potem tydzień bez bólu i następny atak
bólu ,lekarz stwierdził ze przy prawidłowym poziomie kwasu moczowego nie można
wykluczyć dny ,zapisał Milurit ból ponownie trochę ustąpił po ok 3
tygodniach,I znów tydzień dobrze i na nowo ból ,aż mąż sam zrobił
prześwietlenie stawu palucha ,OB,CRP .OB -56 CRP -1.44 .I wtedy okazało się ze
to zapalenie stawu .Pani doktor przepisała leki przeciwzapalne które mąz brał
przez 2 tygodnie ,obrzęk ,zaczerwienienie i sztywność palucha ustąpiły .Teraz
tylko kontrolne badania .I w taki sposób okazało się ze to nie dna .9oby to
się nie powtórzyło .Pozdrawiam

Witam wszystkich podagrowiczów!!
Jak widzę nie jestem sam w swojej chorobie. Choruję na podagrę już 25 lat i
jeszcze żyję. Napady dny mam tylko wtedy gdy się nie oszczędzam, a ponieważ się
nie oszczędzam, no to wiadomo. Niestety lubię solidne jedzenie oraz piwo i
whisky, a te dwa ostatnie to na podagrę samobójstwo i nie polecam. Zaczęło się
od bólu w paluchu jak u Szpaka a potem to szło w górę czyli kostka i kolana.
Raz miałem taki atak że spóchły mi oba kolana i stopy, nie mogłem chodzić a
musiałem bo akurat zostałem sam w domu (żona wyjechała służbowo) a mamy psa
jamnika szorstkowłosego który musi siusiać i czasami zrobić coś grubszego. No i
wychodziłem na spacery, co za koszmarny ból wiedzą ci którzy to przeżywają.
Po około 10 dniach byłem zdrów zażywałem Milurit, Kolchcynę i robiłem okłady
z ciepłej wody w której rozpuszczałem dwie tabletki Altacetu. Stałe zażywanie
Miluritu niestety nie jest dobre na wątrobę dlatego zażywam tabletki osłonowe
wątroby Hepatil. Najlepiej stosować dietę jarską bez spożywania roślin
strączkowych i szczawiów ale ja nie dam rady, bo kiedy przejdę nieopacznie obok
stoiska gdzie pieką się kiełbaski i dolatuje zapach smakowitej golonki to po
mnie!! Jeszcze katują mnie w telewizji tymi reklamami piwa (oszroniony kufel
beczkowego piwa)koszmar, no i powiedzcie jak tu żyć i nie jeść. Ostatnio
odkryłem z pomocą lekarza nowy dla mnie lek o nazwie Rantudil Forte jest silny
i pomaga błyskawicznie, ale zawsze powinniście konsultować sie z waszym
lekarzem to jednak bardzo ważne. Życzę wam zdrowia jak najmniej ataków podagry
i stosujcie dietę to bardzo ważne!
Pozdrawiam wszystkich
BARKES
P.S. Może pomyślimy o założeniu klubu podagrowiczów np. o nazwie "spuchnięty
paluch", co wy na to??


| nikt o zdrowych zmysłach żadnych proszków nie będzie polecał - bo te
| proszki
| najzwyczajniej w świecie nie były przebadane.


Podejdźmy do tego bez zbytnich emocji. Niektóre tego rodzaju proszki
nie zostały przebadane, ponieważ zawierają takie składniki, które są
powszechnie uważane za nieszkodliwe. No przecież nie robi się badań
klinicznych cytryn (o czym jeszcze dalej).
Inne tego rodzaju proszki - stosowane prze medycynę - musiały być
jakoś tam przebadane, np. ten:
http://www.przychodnia.pl/el/leki.php3?s=3&d=e&p1=0&lek=532


To prawda, że mogę mieć zakwaszony organizm.


Tzw. zakwaszenie organizmu wcale nie musi oznaczać, że masz
podwyższony poziom kwasu moczowego. Są to dwie oddzielne sprawy, tzn.
jeśli masz wysoki kwas moczowy, nie możesz powiedzieć, że masz
zakwaszony organizm. Te sprawy wiążą się tym, że jeśli jesz mięso, to
zakwaszasz organizm, a także wzmagasz produkcję kwasu moczowego, ale
jego jest tak mało, że organizmu Ci sam kwas moczowy nie zakwasi.
Problem w tym, że jest to kwas słabo rozpuszczalny w wodzie (i zarazem
we krwi), więc jeśli będzie go za dużo, będzie miał tendencję do
wykrystalizowania z roztworu. A robi to niestety w stawach. Są różne
teorie dlaczego - że stawy są narażone na zimno i szybciej tam
krystalizuje, że w płynie stawowym nie ma białek buforowych, które
uniemożliwiają krystalizację we krwi, że w stawach nie ma ciągłego
ruchu płynu i jego mieszania i dlatego ten kwas krystalizuje. W każdym
razie, jak wykrystalizuje, to organizm go po pewnym momencie uznaje za
wroga i próbuje wyeliminować - stąd zapalenie.
Na rozpuszczalność kwasu moczowego we krwi i płynie stawowym wpływa
zasadowość - im płyny te bardziej zasadowe, tym lepiej rozpuszczalny
kwas moczowy. Ale tak naprawdę organizm utrzymuje kwasowość/zasadowość
krwi w bardzo wąskim przedziale, więc nawet picie tych proszków nie
zmienia wiele tej równowagi. Te proszki działają w inny sposób.
Ponieważ organizm próbuje utrzymać równowagę kwasowo-zasadową krwi, to
wszystkie zasadowe związki wydala do moczu. A gdy wydali do moczu, to
mocz staje się zasadowy i o wiele łatwiej jest do niego wydalać kwas
moczowy, ponieważ wtedy się on rozpuszcza dobrze w moczu, więc jest to
reakcja oparta o zwykłą osmozę. Cytrolit nie tylko rozpuszcza kamienie
nerkowe z kwasu moczowego w nerkach, ale powoduje zwiększenie
wydalania kwasu moczowego z organizmu. Identyczny preparat Bicitra
(amerykański) ma w zastosowaniach podaną dnę moczanową, citrolyt nie
ma.
Ten sam efekt alkalizacji moczu osiąga się jedząc owoce, a konkretnie
owoce zawierające kwasy organiczne. Trochę to mylące, że trzeba jeść
kwasy, żeby zalkalizować mocz, ale polega to na tym, że kwasy te
rozkładają się w wątrobie na związki zasadowe. Najczęściej spotykanym
kwasem stosowanym w celu alkalizacji jest kwas cytrynowy. Znałem
lekarza, który zalecał picie soku z cytryn na dnę (szczególnie ludziom
uczulonym na milurit). Ale tego soku z cytryn wiele nie napijesz (a
trzeba wypić najmniej ze 3 cytryny dziennie) - bo od razu pojawią się
kłopoty z żołądkiem i ze szkliwem na zębach - ten sok ci je niszczy. I
tu się pojawia zwyczajny kwasek cytrynowy, który można kupić w sklepie
spożywczym. W końcu nie ma znaczenia, czy wypiję sok z 3 cytryn, czy
zjem łyżeczkę kwasku. W cytrynach są jeszcze witaminy, ale mi zależy
przecież tylko na kwasku.
Tak więc można jeść sam kwasek cytrynowy zamiast cytryn, ale znowu da
to problem z żołądkiem i ze szkliwem.
I dlatego wymyślono, żeby podawać sole kwasu cytrynowego: cytrynian
potasu, sodu, magnezu i wapnia.
Sole różnych kwasów organicznych powodujących alkalizację (jabłkowego,
winowego) występują w innych owocach i warzywach.
Jak widać w citrolycie zastosowano sole potasu i sodu, ponieważ
najszybciej są wydalane z moczem i najtańsze.
Do tego proszku Auera mam takie zastrzeżenia, że zawiera także
cytrynian wapnia w dużej ilości (75% zalecanego spożycia wapnia), a
przewapnowywać organizm też nie jest dobrze (szczególnie, że je się
przecież dużo przetworów mlecznych, a poza tym teraz wszystko jest
wapnowane, więc można bardzo łatwo zacząć przekraczać dzienną dawkę).
Ponadto zawiera wodorowęglan potasu, który neutralizuje treść żołądka,
a przecież tego nie chcemy. Organizm co prawda powoduje później
ponowne zakwaszenie, a przez to mocz i tak zostanie zalkalizowany, ale
mimo wszystko nie jest to dobre dla normalnych ludzi. No i przy tej
reakcji wydziela się dwutlenek węgla, czyli masz zapewnione odbijanie
się dwutlenkiem węgla z żołądka i to o wiele gorzej niż przy napiciu
się wody gazowanej.

Jeśli chciałabyś sprawdzić, jak to działa, jest o wiele prostszy
sposób. Można w sklepie spożywczym kupić sodę oczyszczoną i kwasek
cytrynowy i zmieszać je w wodzie w takich proporcjach, aby nie
bąbelkowało. Można zacząć od pół płaskiej łyżeczki sody (= taka
zawartość sodu, jak w dużej szczypcie soli) i dodać odpowiednią ilość
kwasku cytrynowego. To wypić i już będziesz wiedzieć, czy to pomoże.
Problemem może być zwiększone jedzenie sodu przy takiej terapii, więc
albo trzeba ograniczyć solenie, albo jeść inne cytryniany. W aptece
kupisz cytrynian magnezu (magnefar). W amerykańskich sklepach
internetowych kupisz też cytrynian potasu. Znowuż potas w dużych
dawkach może powodować obniżenie ciśnienia i złe samopoczucie. Tak
więc masz pokazane wszystkie problemy związane z zażywaniem tych
proszków.
Osobiście tego proszku Auera bym nie brał, ponieważ jest w nim za dużo
wapnia i ten wodorowęglan, ale oczywiście wszystko jest dla ludzi i
raczej się nie otrujesz. Powinny być jednak w opisie odpowiednie
ostrzeżenia, a ich tam nie ma.
No, ale wybiegliśmy daleko w przyszłość. Takie rozważania o
zastosowaniu alkalizacji to dopiero po uzyskaniu wyniku kwasu
moczowego. Poza tym wpierw należałoby wypróbować milurit - dla wielu
osób bardzo dobrze działa w najniższej dawce - i wypróbować jedzenie
wiśni. Na takie małe ataki dny wiśnie są w sam raz i można je jeść bez
ograniczeń, a nie jak z tym proszkiem, z którym trzeba uważać na
wszystko, dawkować, itp.