finezja

Niektóre fajnych miałam nauczycieli w gimnazjum :)
Najfajniejsza to pani od hisi :) Cała szkoła ją lubiła i nawet nauczyciele chcieliby jak ona, bo nie ma problemów z uczniami, z klasą :) Radzi ze wszystkim, na jej lekcjach nikt nie przeszkadza i w ogóle, jak ktoś przeszkadza to wpisuje uwagę i już, nie ma mowy żeby prosić, zeby nie wpisała.I podobno to najlepsza, najmilsza nauczycielka w gimnazjum, które wszyscy lubili jej i nie ma problemu z niegrzecznymi uczniami :)

Ciekawe jak w liceum :) Wszystkich nauczycieli trzeba szanować tak samo. Nauczyciel nie lubi jak ktoś przeszkadza i wtedy krzyczy, a czasami bez powodu krzyczy i ostry to trochę bez sensu Ale chyba to zależy od charakteru... Nawet uczniom na którym zależy im słuchać nauczyciela, ktoś przeszkadza to też niestety przeszkadza nie tylko nauczycielowi ale też uczniom.

U mnie jeżeli chodzi o religię w szkole - kurdę, jak ja czytam na różnych forach te teksty o złych katechetach, księżach świętojebliwych ciągle mówiący jacy to czyści nie są i w ogóle, to dziękuję Bogu, że trafiłem na dobrych ludzi. W 1-3 podstawówki katechetka była średniodobra, zresztą myślę, że każdego dzieciaka w tym wieku średnio interesowały sprawy duchowne itp., heh. W 4 kl. i w poł. 5 też katechetka, nawet spoko, choć był chaos. Z tego, co wiem, trafiła do wariatkowa, rotfl. A potem nastąpił okres samych pozytywnych, ciekawych, wartych posłuchania ludzi. Przyszła katechetka, która uczyła drugą poł. 5, całą szóstą oraz 2 i 3 kl. gimnazjum(dodatkowo była moją wychowawczynią przez te dwie kl. gim.). W międzyczasie w 1 kl. gim. miałem inną katechetkę, też b. sympatyczna, otwarta na tematy filozoficzne, zresztą to dzięki niej np. poznałem, co zakłada prawdziwy satanizm, czyli filozoficzny, czy znaczenie pentagramu. Obecnie w liceum spoko katecheta, ksiądz też nie gorszy. Jedno, co mnie denerwuje, to to, że na lekcjach większość po prostu ma w tyłku i przeszkadza, przez co marnują się godziny, gdzie są prowadzone dyskusje na ciekawe tematy(wyjątek stanowi gimnazjum, gdzie o dziwo nie było hałasu, jak na innych klasycznych przedmiotach typu plastyka, technika).


ja mam z nią... nie wypowiadam sie, też mialam taki czas, kiedy myślałam, ludzie, co wy chcecie?? po prostu wymaga, jest spoko. Ale teraz wiem, ze spoko nie jest...
i pomijając to,ze historii JUŻ nie lubie, ciekawa sprawa, w gimnazjum jeszcze na konkursy chodzilam, to teraz nie lubie wtroków i piątków(bo te dni mam lekcje z nią...:/)

Nie wiem skąd ta niechęć do pani profesor... Przecież ona ani nie pyta jakoś strasznie, ani nie gnębi uczniów....
U mnie jest zupełnie odwrotnie - teraz bardziej lubię historię niż w gimnazjum - jest dla mnie o wiele ciekawsza. Osoba pani K. motywuje mnie do nauki.

Ja skończyłam Gimnazjum nr 3 im. Noblistów Polskich w czerwcu 2006 roku. Wspominam je bardzo ciepło, miałam świetną klasę, nauczycielki może nie wszystkie, ale teraz, gdy jestem w LO, zaczynam je doceniać. Na moje największe uznanie i szacunek zasłużyła pani Anna Dzięgiel, dzięki której lekcje j. polskiego były ciekawe i wartościowe (może też cenię ją z racji tego, iż polski to mój ulubiony przedmiot). Bardzo przyjemnie i na poziomie można z nią było podyskutować, a ponadtto nie dawała sobie "wejść na głowę". Potem oczywiście nasza kochana pani od matematyki, czyli pani Ilona Chróst- po prostu złota kobieta, też świetna nauczycielka, i mimo że -delikatnie mówiąc- matma nie jest moją mocną stroną, to bardzo miło p. Chróst będę pamiętać. Oczywiście bywała ostra, ale przeważnie miała miękkie serce. Piszcie co sądzicie o tych dwóch nauczycielkach.

No a jak tam p. Bucher i p. Leśkiewicz? One nie miały lekkiego życia z moją klasą...


Nasza Fundacja chciała poprzeć wniosek o ukaranie sprawców tego czynu, nie wiem jednak gdzie kierowac taką petycję.
Lagunka - tez mam wrażenie, że jedyna szansą jest propaganda wśród dzieci, bo tych dorosłych, zwyrodniałych juz się ustawić nie da. jeszcze jak działaliśmy w Sycynie, moja córka rozpoczęła w swoim Gimnazjum akcje propagandowe - plakaty, zbiórki, agitacja na rzecz adopcji psów i kotów ze schronisk.
Nauczyciele włączyli sie w jej akcję, zebrano sporo darów i pieniędzy które pojechały do schroniska.
Treaz rozpropagowała ten konkurs plastyczny, który był w dogo - plakaty jej wydrukowałam - i jest głównym szkolnym "specem" od psów w potrzebie. Ma własny blog o schroniskowych psach, stara się zarazic kolegów swoją pasją.
Podstawówki, gimnazja - to arena działań. Z tych dzieci wyrośnie pokolenie, może trochę wrażliwsze na krzywdę naszych mniejszych braci - choc idiotyzmem byłoby uważać, że wszyscy będa wspaniali. Zło kryje się nawet wśród nich, ale tym bardziej należy im pokazywać i uświadamiać co się dzieje.
Moja Aga ogląda w TV program o RCPSA - nie wiem czy ten skrót nie jest odwrotny - czyli POlicji dla zwierząt. Potem opowiada w szkole co widziała. Może trzeba byłoby nagrać kilka takich programów, puścić filmik o schronisku na lekcji wychowawczej.
To są jakieś pomysły.
To są bardzo dobre pomysły i warte rozpropagowania. Wielu nauczycieli coś by zrobiło gdyby dać im do ręki materiał. Ciekawe jakim sprzętem dysponują teraz szkoly. Mógłby to być cykl programów do wykorzystania raz w miesiącu

Mnie takie lekcje nic nie dają. Mam godzinę tygodniowo w gimnazjum z nauczycielką, która przez 40 minut gada o rzeczach nie na temat, a w ciągu ostatnich pięciu minut każe otwierać książki. Ostatnio poruszyła temat swojej wycieczki z klasą. Nie wyciągam żadnego pożytku z tych lekcji, mimo że pani opowiada ciekawe bzdury ; ) W podstawówce było trochę inaczej. Nauczycielka realizowała z nami temat na swój sposób. Robiła drzewa genealogiczne i puszczała filmy, niestety wszystko było w formie zabawy, pozostawione bez tłumaczenia czy jakiegokolwiek wyjaśnienia. Właściwie więcej lekcji wyciągam z własnego życia, książek czy internetu i czuję się uświadomiona w wielu kwestiach, które nawet nie zostałyby poruszone na WDŻ.

Ja wyróżniam jeszcze takich którz forsują tzw. "demokracje kontrolowaną" czyli dyskusja w której każdy może mieć swoje zdanie ale kończy się i tak na tym, że katecheta ma racje.


A księża uczą dobrze :) U mnie w budzie mam przykładowo takiego którzy nosi Krzyż na "smyczy"(tej dla ludzi;) ) i rzuca kawałami z rękawa bez przerwy. Do tego dobry nauczyciel, z takim dyskusja jest ciekawa. :)
W gimnazjum miałem skolei nawiedzonego który faktycznie mógłby nas spalić za herezje :twisted: do tego walił pięścią w stół z taką siłą że raz śpiąc na lekcji omal zawału nie dostałem jak przywalił w moją ławke :D

Mushi lekcji religii w podstawówce nie pamiętam ale pamiętam z gimnazjum gdzie wiele razy słyszałem że ateista to człowiek bez zasad opętany przez demona to mogę zresztą znieś ale jeżeli religia mówi kłamstwa o dziedzinie nauki o których widać nie mają pojęcia to szlak mnie trafia
Mi osobiście geografia i inne przedmioty przydają się w życiu natomiast sądzę że religia sama w sobie miesza w głowie ,a księża to wykorzystują .
Ale specjalnie dla ciebie założę wątek o przekłamaniach przedmiotów humanistycznych bo jestem bardzo ciekawy co tam znajdę

@Topic:
Ooo. Zapomniałam. 6a, sportowa. ;]

@Eljon:
Kocenie... kocenie to takie ciekawe zaczęcie nowej szkoły, np. gimnazjum czy liceum. ;d U nas to jest tak, że wchodzisz za taki parawan, a tam tak jakby tor przeszkód. Zawiązują Ci oczy i karzą zjeść surowe jajka, wylewają Ci kisiel na głowę, musisz przejść pod stołami, brudzą Ci bluzkę. No, i oczywiście piszą Ci na czole(ręce, brzuchu, nodze, na czymkolwiek) kot, filemon, bonifacy czy coś takiego. ;d
@Lolek:
Mi się chce ale się nie chce. Nie chce mi się ze względu na przyrodę (lekcja zadziwiająco nudna, ciągłe wkuwanie 'na blachę'), zawody sportowe i konkursy, a chce mi się... no wiecie, klasa, przerwy, zawsze coś ciekawego. ;d

Dot.: Złote myśli nauczycieli :D
  Matematyka:
(było jakieś zadanie z kilogramami)
Nauczycielka: No to tak, ja waże 60 kg..
Uczeń: NIE WIERZE!

(chyba pierwsza gimnazjum to była, kolega wsadził głowe pomiędzy kaloryfer a te drewniane coś co je osłania)
Pani: Dawidku, a co sie tam dzieje
Dawid (on z tą głową wciśnietą pomiędzy): nie nic naprawiam rury

Chemia:
Nauczycielka: Wy jak dzieci z gimnazjum sie zachowujecie! A to sie pytają czy pani sprawdza zadanie, a to czy jest kartkówka, a to czy pani bedzie pytać od przodu czy od tyłu!

Cytat:
Napisane przez stargazer (Wiadomość 8934207) 4. Lekcja na kursie angielskiego, prowadzona przez moją koleżankę. Ćwiczą tak zwane question tags, czyli "do you? "is he?" itp. Koleżanka podaje zdanie, a uczniowie mają dokończyć. Mówi np. "He doesn't work in an office". jeden z uczniów się zastanawia i kończy błędnie: "Do ..... he?" W tym momencie drzwi od sali otwierają się same, jakby działała na nie jakaś tajemnicza siła. I grupa , i lektorka dosłownie leżą ze śmiechu.
A teraz ciekawe kto zgadnie - co ich tak rozśmieszyło? :D
ja nie wiem powiedz :D

Wiktor Wolański, 13 lat. Urodziłem się 14 listopada 1995r. w Mikołowie. Jestem, niestety bratem ‟Wikusi”. Mieszkam na Kazimierzu na ul. Kordeckiego obok Wawelu. Chodzę do Gimnazjum nr I mam blisko do szkoły ale i tak się spóźniam bo mam na popołudnie i to jest jeden z wielu minusów tej szkoły. Z przedmiotów jakie lubię to: Chemia, Geografia i Historia. Słucham AC/DC, Manowar, Iron Maiden, muzyki filmowej.

Jestem pozytywnie nastawiony do życia, zawsze jestem optymistą. Szybko się denerwuję. Lubię droczyć się z innymi, żartować, ławo można ze mną nawiązać kontakt. Jestem wstydliwy, szalony, nie umiem usiedzieć w miejscu.

Lubię:
- Grać w tenisa stołowego
- Jeździć na nartach i desce
- Słuchać muzyki
- TAŃCZYĆ !!
- CHODZIĆ DO STUDIA!!
- Ciekawe miejsca
- Wygłupy i śmiechy
- Dyskutować o sporcie, polityce i muzyce
- Degustować smakołyki
- Ciekawe filmy
- Niespodzianki
- Chodzić do kina i galerii
- Ruch

Nie lubię:
- Szpinaku , nudnych osób, nauki, nudy, Dresów, przemocy!! Kłamstwa, zmęczenia (z pewnymi wyjątkami), gwałtownych zmian, zawodów (niedotrzymywania słowa), głupich żartów.

Boje się:
-dentysty
-agresywnych osób
-chodzenia po nieznanym Krakowie
-odpowiedzi
-swojej siostry‌

Co chcę robić, osiągnąć:
- Zostać kucharzem
- Za rok trenować tenisa stołowego (bo teraz nie mogę ponieważ późno kończę lekcję)
- Tańczyć
- Osiągnąć sukces w jakimś konkursie

Ja mam różne doświadczenia. W 3 gimnazjum miałem takiego księdza (a moja klasa go chyba miała przez całe gim) który sobie czytał gazetę a klasa robiła co chciała. To była zawsze "wolna" lekcja, nikt chyba nawet nie zwracał uwagi na księdza, czy będzie coś chciał robić tylko od razu się zajmowaliśmy swoimi sprawami. Choć zdaje mi się że kilka dziewczyn coś tam z księdzem rozmawiały, może jakiś temat?

Za to w 1 liceum miałem fajnego księdza, wprawdzie go już nie bardzo pamiętam ale przypomina mi się że było miło na jego lekcjach.

W 1 gim miałem takiego księdza który delikwentów wywalał za drzwi, sam kilka razy zostałem wyrzucony. To też była metoda by prowadzić lekcję.

Także z tą nudą to niemal wszystko zależy czy ksiądz potrafi do ludzi dotrzeć czy nie. Bo przecież w 3 gim nie miałem jakiejś rozwydrzonej klasy, inne nauczycielki potrafiły sobie poradzić.

I druga sprawa ani mnie ani nie słyszałem by kogokolwiek pytano czy chce chodzić na religię, myślę że dla dyrekcji i nauczycieli to była oczywista sprawa i nie trzeba o to nawet pytać było. Oczywiście każdy z moich kolegów i koleżanek widział że religia jest nieobowiązkowa.

Uczniowie z resztą nie mieli praktycznie żadnej alternatywy, zdaje się że w gim ksiądz się kilka razy odgrażał że religia nie obowiązkowa i można posiedzieć w... bibliotece. Ale ręki sobie uciąć nie dam, takie mgliste bardzo wspomnienia to.

Moim zdaniem, choć nie wiem czy to dobry pomysł (ja od zerówki miałem religię i na pewno wywarło to na mnie jakiś wpływ) że zamiast religii w szkole powinno być religioznawstwo, jakiś polityk zdaje się już wspominał o takim pomyśle.


A co do pomysłu ankiety to ciekawe co zaproponowano w zamian, bo jestem przekonany że jeśli nic to uczniowie będą przekonani że będą mieć godzinę wolnego a jak ktoś zobaczył w planie lekcji że religia jest ostatnia lub pierwsza no to wniebowzięty. A później się okazać może alternatywą jest coś nudnego i pewnie część osób powie że już lepiej było chodzić na tą religię i zaczną sie migracje.